Warto zbadać włosy
2009.06.26
Kiedy nasze włosy są słabe, wypadają i łamią się, zwykle próbujemy najpierw sami wywnioskować co się dzieje. Myślimy jakie mogą być przyczyny, kupujemy i dobieramy nowe kosmetyki pielęgnujące i suplementy diety. Trwa to jakiś czas, a kiedy wciąż nie widać efektów, postanawiamy skonsultować się z lekarzem. Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o stanie naszych włosów musimy udać się do dermatologa. Badanie zaczyna się od zwyczajnego obejrzenia włosów i skóry owłosionej. Lekarz obserwuje, czy włosy są tłuste, wysuszone, delikatne czy cienkie. Sprawdza czy pod wpływem lekkiego pociągania wypadają lub prosi o taką czynność pacjenta. Jest to badanie o nazwie „Pull Test”, które polega na uchwyceniu włosów pomiędzy palcem wskazującym a średnim na poziomie czołowym i potylicznym oraz pociąganiu ich: jeśli pomiędzy palcami pozostają więcej niż 2 włosy - istnieje już słabe wypadanie, jeśli wypadnie ponad 4 włosy mamy już do czynienia z patologią. Obecność łupieżu, nadmiernego łoju, pustych miejsc pozwala specjaliście na zrozumienie sytuacji zaistniałej na głowie. Ważna jest także wywiad lekarski, by dowiedzieć się, czy w rodzinie istnieje skłonność do przedwczesnego łysienia. Tu jest niezbędna nasz współpraca, więc przed wizytą należy przemyśleć tego typu zagadnienia lub przeprowadzić małe dochodzenie w rodzinie, aby zbadać stan włosów poprzednich pokoleń. Następnie, jeśli lekarz uważa to za użyteczne może zalecić badanie krwi w celu zbadania ewentualnego braku równowagi w gospodarce hormonalnej lub niedostatku protein lub minerałów, które mogą stanowić przyczynę przerzedzania się włosów. Po zebraniu informacji od pacjenta i jego członków rodziny przechodzi się do badania klinicznego. Obecnie mamy dość rozwiniętą diagnostykę w tej dziedzinie. Istnieją więc badania specyficzne będące w stanie zbadać stan zdrowia włosów. Pośród nich najnowocześniejszy jest z pewnością trikogram wykonywany zarówno w świetle dziennym jak i mikroskopem w polaryzowanym świetle. To badanie pozwala na ocenienie, czy włosów w fazie wypadania jest dużo. Może on też wiele wyjaśnić na temat przyczyn przerzedzania. Istnieje jeszcze diagnostyka pomagająca określić na jakim etapie jest łysienie. To badania hematologiczne i kliniczne w celu ujawnienia ewentualnych niedostatków protein czy minerałów: ważne jest zbadanie poziomu żelaza i cynku. Lekarz pobiera kilka włosów i bada je pod mikroskopem w celu ocenienia stanu zdrowia cebulki. Zdrowe włosy w fazie wzrostu wynoszą około 85%, natomiast w fazie spoczynku, pomiędzy 13 i 15 %, w fazie wypadania natomiast nie przekraczają 1% całości. Ocena histopatologiczna pokazuje, że liczba mieszków w miejscu łysienia nie zmniejszyła się, ale zmniejszył się ich rozmiar. Taka wiedza pomaga w określeniu rodzaju i stadium łysienia, a także w dobraniu ewentualnej terapii, kiedy pacjent przejawia chęć walki z procesem utraty włosów. To badanie jest szczególnie przydatne w obliczu przeprowadzenia przeszczepu włosów. Pacjentom będącym na początku procesu łysienia, odradza się raczej ten zabieg, ponieważ musiałby powtarzać go potem kilkukrotnie po zwiększeniu obszarów wyłysiałych.
